Wiesław Hadam

Wiesław Hadam

Mam jakąś ogromną potrzebę działania, zrobienia czegoś dla innych. Mówią mi, że jestem pracoholikiem, że nie usiedzę, żeby czegoś nie robić. A ja po prostu lubię organizować sobie czas i jeśli coś mnie pasjonuje, to po prostu wchodzę w to. I działamopowiada Wiesław Hadam, człowiek tysiąca pasji i zainteresowań, społecznik.

ŻAGLE

Wszystko zaczęło się to w latach 80 od kajaku z żaglem na Solinie. Później był maczek, następnie już znacznie większa łódka, zakupiona przez firmę, w której pracowałem. Mieliśmy wtedy cztery domki nad Soliną i właśnie tam zrobiłem kurs żeglarza. Zdobyłem kilkanaście pucharów na wyczynowej łódce podczas regat, które odbywały się na Solinie. Po upadku naszej firmy domki oraz łódka zostały wyprzedane, lecz pasja u mnie pozostała – w 2000 roku zakupiłem więc jacht kabinowy i pływam już nim dwadzieścia lat. Wielu  znajomych korzystało z tego jachtu: Państwo Hadamowie , Miklaszowie Chomowie, Pan Marek Pyś. Jacht stoi na Solinie, ponieważ na Mazury jest za daleko. Co roku go woduje i na jesień lawetą ściągam, więc sam sobie organizuję i wywózkę i przywózkę.

SCENOGRAFIA WIDOWISK TEATRALNYCH

Następna moja pasja, która mnie porwała, to robienie scenografii do kilku spektakli plenerowych w Dynowie, organizowanych przez Stowarzyszenie “De-Novo”, w których jednocześnie grałem też małe epizody.  Scenografie były różne. Do spektaklu „Sen nocy letniej” było zrobione jakby „metalowe drzewo”, taki pień. On był duży, udekorowany zielonym gałązkami,  w tym pniu siedziały elfy, wychodząc w środku po drabinie na górę.

Następne scenografie robione już były na stacji PKP Wąskotorowej w Dynowie. Skonstruowałem, między innymi, takie kubiki jeżdżące: 2 metry szerokie i 2 metry wysokie z podłogą. Kubiki miały otwierane skrzydła, pełniąc również rolę ściany z dekoracją. Następnie do spektaklu była rozpięta między drzewami lina stalowa, na której jeździły takie kosze. W jednym koszu siedziała królowa, natomiast w drugim koszu siedział król  – na wysokości około czterech metrów nad ziemią! Wszystko było zawieszone wysoko. Była tam przygotowana też drabina, gdzie można było wejść albo zejść z kosza. Konstruowałem scenografię do kilku przedstawień.

MOTOCYKLE

W 2010 roku dostałem od synów ze Szkocji duży motocykl turystyczny. Obudziła się we mnie kolejna pasja: bo przecież gdy dostałem ten motocykl, to musiałem go sobie sam wyremontować. Później przy pomocy Miejskiego Ośrodka Kultury w Dynowie zająłem się organizacją zlotów starych motocykli i pojazdów rolniczych typu „SAM”. Ludzie wykonywali te pojazdy sami, może z braku pieniędzy. Przez 3 lata organizowałem takie zloty, za które były różne nagrody rzeczowe.

Były tam nawet motory, które brały udział w II wojnie światowej, niektóre z wyposażeniem, z karabinami – oczywiście z wymontowanymi zamkami, więc strzelać się z tego już nie dało. Takim sprzętem przyjeżdżali  tutaj ludzie z regionu, praktycznie z całego województwa.

DZIAŁKI

W  2015 roku, po walnym zebraniu zarządu, zostałem wybrany prezesem ogródków działkowych w Dynowie. Dowiedziałem się, że już za rok, w 2016 roku, minie rocznica 35-lecia działalności ogródków działkowych.  Postanowiłem więc zorganizować jubileusz, choć nikt wcześniej nie organizował takich rzeczy. Od Polskiego Związku Działkowców  z główną siedzibą w Warszawie otrzymaliśmy puchar. Puchary otrzymaliśmy również od Burmistrza Miasta Dynowa oraz od Banku BS, który był naszym sponsorem.

SKĄD BIERZE SIĘ POTRZEBA DZIAŁANIA?

Po prostu działanie daje mi dużą satysfakcję. Społecznikostwo mam chyba we krwi. Natomiast dzięki pasjom miałem możliwość poznawanie ciekawych miejsc i nowych ludzi. Na przykład w takim żeglarstwie – w regatach startuje około 30-40 załóg, więc łatwo poznać nowe osoby o podobnych pasjach.